Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kanion Colca. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kanion Colca. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 14 listopada 2024

Peru, Boliwia, Chile - Dzień 8 - Kanion Colca - dzień 2









Wejście rozpoczęliśmy jeszcze po ciemku, jednak już po kilkunastu minutach zaczęło się rozjaśniać. Początek był bardzo trudny, później było nieco trudniej, a pod koniec najtrudniej. Po drodze miałem różne etapy. Najpierw szło mi się dosyć ciężko, później przyspieszyłem i powyprzedzałem kilka osób, ale wkrótce przyszedł lekki kryzys i musiałem częściej odpoczywać. Pod sam koniec wspinaczki minęły nas osoby, które wjeżdżały na mułach. Zrobiłem Uli kilka zdjęć i zaraz potem zaczęło się najgorsze. Zaczęły łapać mnie skurcze w nogach. Na szczęście nie były one tak mocne, jakie dopadły mnie kilka lat temu w Słowackim Raju i po krótkich odpoczynkach przechodziły na jakiś czas i mogłem iść dalej. Całe szczęście, że od szczytu kanionu dzieliło mnie już tylko kilkaset metrów drogi. Po dotarciu na szczyt pozostało mi już tylko kilka minut płaskiej drogi do miasteczka Cabanaconde, z którego nasz busik zabrał nas na śniadanie.

Po śniadaniu zaczęliśmy powrót do Arequipy, ale po drodze mieliśmy jeszcze zaplanowanych kilka atrakcji. Najpierw pojechaliśmy do gorących źródeł Chacapi w miejscowości Yanque. Po trudach dzisiejszej wspinaczki godzinny pobyt w gorącej wodzie był cudownym relaksem dla naszych obolałych mięśni.

Ze źródeł pojechaliśmy na lunch w formie bufetu, a po nim, przez bardzo ładny płaskowyż, dojechaliśmy na punkt widokowy na okoliczne wulkany. Było stąd widać następujące wulkany: Ampato (6288 m n.p.m.), Sabancaya (5980 m n.p.m.), Hualca Hualca (6025 m n.p.m.), Chachani (6057 m n.p.m.), Misti (5822 m n.p.m.), Mismi (5672 m n.p.m.), Chucura (5360 m n.p.m.) i Ubinas (4270 m n.p.m.). Było to najwyższe miejsce w jakim dzisiaj byliśmy, bo przełęcz zlokalizowana była na wysokości prawie 4800 m n.p.m.

Kontynuując powrót do Arequipy przejeżdżaliśmy przez teren Rezerwatu Salinas y Aguada Blanca. Jest to obszar chroniony, położony w regionach Arequipa i Moquegua stworzony w celu ochrony lokalnej flory, fauny oraz niezwykłego krajobrazu. Przejeżdżając przez park mieliśmy okazję podziwiać niezwykłe krajobrazy oraz oglądać pasące się tuż przy drodze lamy, alpaki oraz wikunie. Nie widzieliśmy tylko gwanako, które są największe spośród andyjskich lamowatych. A skoro już jesteśmy przy lamach, to warto napisać, że według obecnej wiedzy, jako dzikie gatunki traktuje się wikunie i gwanako, a odpowiednio alpaki i lamy to udomowione ich odmiany.

Ostatni odcinek drogi był najbardziej zatłoczony, bo wszyscy chcieli zdążyć przed 14.00, kiedy to zamykają na 3 godziny drogę, żeby ją remontować. Do hotelu dojechaliśmy o 17.00. Mieliśmy dużo czasu, żeby się przepakować i przygotować do kolejnego nocnego przejazdu autokarem. Tym razem jedziemy do Cuzco. 

środa, 13 listopada 2024

Peru, Boliwia, Chile - Dzień 7 - Kanion Colca - dzień 1










Kanion Colca to kanion, którego ściany z lewej strony wznoszą się na ponad 3200 metrów nad poziom rzeki, zaś z prawej aż na 4200 metrów. Niektóre źródła podają, że jest on najgłębszym kanionem na Ziemi, jednak cały czas trwają o to spory, w związku z różnymi metodami badań wysokości kanionów na Ziemi. Faktem jest natomiast, że Kanion Colca ma długość około 120 kilometrów, a różnica poziomów między jego początkiem (3050 m n.p.m.) a końcem (950 m n.p.m.) wynosi 2100 m. To dwa razy głębiej niż słynny wąwóz Kolorado w USA. Warto wspomnieć, że jako pierwsi kanion rzeki Colca przepłynęli Polacy. Miało to miejsce dopiero w roku 1981. Sukces ten stał się słynny na całym świecie, a na jego pamiątkę część nazw w kanionie nosi polskie nazwy. W miasteczku Chivay główną, trzy i pół kilometrową ulicę nazwano Avenida Polonia (Aleja Polska).

Żeby dojechać do kanionu musieliśmy wyjechać z hotelu w Arequipie już o 3 w nocy. Po dojechaniu do miejscowości Colca najpierw zjedliśmy śniadanie. Później pojechaliśmy dalej w kierunku rozpoczęcia trekkingu. Po drodze zatrzymaliśmy się jeszcze na dwóch punktach widokowych. Pierwszy był widok na Dolinę Colca i znajdujące się w niej preinkaskie tarasy uprawne. Drugi, to najbardziej znany punkt widokowy na kanion i jednocześnie miejsce, z którego przy odrobinie szczęścia można podziwiać latające nad kanionem kondory. To słynny Krzyż Kondora (Cruz del Cóndor). My oczywiście mieliśmy dzisiaj to szczęście i mogliśmy zobaczyć te jedne z największych latających ptaków, które szybowały sobie leniwie ponad kanionem. Tutaj zatrzymuje się zdecydowana większość turystów chcących podziwiać kanion i większość z nich na tym kończy jego zwiedzanie. Nas jednak czekała wyprawa na dno kanionu, gdzie mieliśmy zarezerwowany nocleg w oazie Sangalle.

Zejście do kanionu rozpoczęliśmy przed godziną 9.00. Trasa w dół była mordercza. Ponieważ każdy schodził swoim tempem, to nasza grupa bardzo się rozciągnęła. Gdy po prawie trzech godzinach schodzenia dotarłem do mostku nad rzeką Colca, jako drugi z naszej grupy, to czekałem na ostatnie osoby ponad godzinę!

Jednak to jeszcze nie był koniec naszego dzisiejszego trekkingu. Z mostku musieliśmy podejść kilkaset metrów, żeby dotrzeć na lunch, który był już dla nas przygotowany w knajpce, w wiosce San Juan de Chuccho.

Po lunchu czekała nas druga część trekkingu, która, podobnie jak pierwsza, miała około 7 kilometrów długości. I wcale nie była łatwiejsza od tej pierwszej. Czekało na nas tutaj kilka stromych podejść i kilka zjeść. Bardzo zmęczeni dotarliśmy w końcu do oazy Sangalle. Było już po godzinie 17.00 i słońca już tam niestety o tej porze nie było, ale i tak zdecydowaliśmy się wejść i odświeżyć do znajdującego się w oazie basenu. Kolację mieliśmy przygotowaną na godzinę 19.00 i zaraz po niej padliśmy wykończeni do łóżek.

Jutro czeka nas kolejne mordercze podejście, tym razem na sam szczyt kanionu. 6 osób z naszej grupy zrezygnowało z wchodzenia i zamówiło sobie na jutro muły, na których będą wjeżdżać pod górę. Ja zdecydowałem się iść. Wędrówkę zaczynamy już o 4.30 rano. Muły wychodzą godzinę później.